Kultura

BEHAWIORYSTA – książka przez którą nie rozstaję, się z Mrozem od wielu tygodni

„Behawiorysta” to pierwsza książka Remigiusza Mroza którą przeczytałam. O autorze wcześniej słyszałam tyle, że zdolny, że dużo pisze i że pisze dobrze. Ale jakoś nie było nam po drodze.

Mój mąż kupił w styczniu dwie jego książki. Sam zaczął czytać Kasację, a ja sięgnęłam właśnie po „Behawiorystę”.

Zaintrygowała mnie opinia Tess Gerritsen, jednej z moich ulubionych autorek kryminałów, umieszczona na okładce książki. Brzmiała ona tak: „Potężna dawka emocji, nieustanne napięcie i fascynujący bohater! „Behawiorysta” to książka, której nie odłożycie do ostatniej strony”. Wyzwanie? Wchodzę w to 🙂

Musze Wam przyznać, że dawno już czytając nie przeżywałam takich emocji, nie wkurzałam się tak na bohaterów jak przy czytaniu tej  pozycji. Oglądając brutalne filmy zdarza mi się zamykać oczy i nie patrzeć. Tu od niektórych scen nie dało się uciec.To zdecydowanie nie jest lektura dla wrażliwców.

Wszystko zaczyna się od piekła, jakie w jednym z opolskich przedszkoli rozpętuję terrorysta, nazywany Kompozytorem. Szaleniec, który całą akcję transmituje na żywo w Internecie na stronie Koncert Krwi grozi, że będzie zabijał dzieci i nauczycieli. Jednocześnie nie stawia żądań. Nikt nie zna podłoża jego działania ani nie wie jaki cel chce osiągnąć.

Do akcji, wobec której policja jest bezsilna włącza się były prokurator Gerard Edling, który jakiś czas temu został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Elding jest osobą łagodnie mówiąc dość ekscentryczną i kontrowersyjną. Jest behawiorystą – specjalizuje się w kinezyce, czyli nauce zajmującej się komunikacją niewerbalną, zwaną potocznie mową ciała. Wydaje się być jedynym,  kto może pomóc i być godnym przeciwnikiem dla Kompozytora. Ale czy na pewno?

Szybko okazuje się, że akcja w przedszkolu była jedynie preludium dla działań terrorysty, który wobec ofiar jak i obserwatorów swojego show stosuje bezwzględne eksperymenty psychologiczne. Bez zahamowani gra na ludzkich uczuciach, obnaża ludzką psychikę i słabości. Zmusza ludzi do podejmowania wyborów tak ekstremalnych, że trudno to sobie wyobrazić. Dylemat wagonika – bo to na nim Mróz oparł się w powieści – – jest jednym z najbardziej okrutnych jak dla mnie dylematów psychologicznych i zawsze prowadzi do tragedii. Nigdy nie daje dobrego rozwiązania. Ale obnaża wiele.

Behawiorysta to bardzo sprawnie napisana i wciągająca historią sensacyjno kryminalna z  silnym podłożem psychologicznym, wieloma zaskakującymi zwrotami akcji, barwnymi bohaterami i ciekawą intrygą. Zmusza nas samych do zastanowienia i odpowiedzi przed samym sobą na pytania które nie są proste.

To co mnie w tej książce rozczarowało to samo zakończenie. Spodziewałam się czegoś większego, mocniejszego, bardziej zaskakującego.

Jest jednak też coś, co mnie przeraziło. To realizm opisanych sytuacji. Żyjąc w czasach w jakich żyjemy, scenariusz który powstał w wyobraźni Mroza bardzo łatwo mógłby się ziścić. Patrząc na to jak podzielone jest nasze społeczeństwo – potrafię sobie wyobrazić ludzi biorących udział w  eksperymencie Kompozytora. Widzę media które napędzałyby to okrutne przedstawienie. I widzę bezsilność władz i służb…

Behawiorysta to niewątpliwie lektura wobec której nie przejdziecie obojętnie. To książka która potrafi wryć się w głowę na długo. Bardzo Wam ją polecam. Warto przeczytać.

Wracajac do tytułu tego artykułu – Remigiusz Mróz zaintrygował mnie na tyle, że zaczęłam czytać kolejne Jego książki. I czytam je tak – jedną po drugiej już kolejny miesiąc:)  Kończę właśnie czwartą część prawniczej serii z mecenas Chyłką i aplikantem Oryńskim w rolach głównych i na pewno już wkrótce podzielę się Wami moją opinią. W kolejce czeka jeszcze trylogia z Wiktorem Forstem i powieści spod znaku Ove Logmansbo

A co wy sądzicie o twórczości Mroza? Napiszcie koniecznie.

 

  • Magdalena

    A gdybyś miała go porównać z Jo Nesbø? Lepszy? Podobny?

    • Monika

      Magda, Mróz jest inny. Bardzo nasz, bardzo współczesny. Osadzony „tu i teraz”. Przez to czyta się go inaczej. Behawiorysta jest nieporównywalny z niczym. Seria z Chyłką to już inna bajka. Mróz ma taką umiejętność, że pisze bardzo filmowo. Czytasz i widzisz sceny. Nesbo wymaga za to trochę większego skupienia.