Kultura, Ona

Świat pędzi, a z nim FDA. Najważniejsze, że wiem, w którym iść kierunku

Fashion Designer Awards (FDA) wraca po rocznej przerwie.
Z nową energią i pasją.
W tegorocznej, 9 już edycji konkursu, młodych projektantów będzie inspirować hasło Tribute to Nature.

O historii konkursu, jego misji, o powodach rocznej przerwy i o tym, kogo szukają jurorzy przeczytacie w mojej rozmowie z Joanną Sokołowską – Pronobis, pomysłodawczynią i twórcą FDA. Zapraszam.

  • Asiu, właśnie ruszyła 9 edycja Fashion Designer Awards (FDA), konkursu, który wymyśliłaś i stworzyłaś od samego początku. Ty, która wiele lat pracowała w mediach, bez związków z branżą modową. Skąd zatem pomysł, żeby zrobić rewolucję w życiu i stworzyć taki konkurs?

Dziś jak patrzę na to z perspektywy czasu, to szczerze mówiąc nie wiem czy wciąż miałabym w sobie tyle odwagi, siły przebicia i swego rodzaju determinacji co 9 lat temu, kiedy tworzyłam ten projekt. Tak jak powiedziałaś, kiedy podjęłam się tej inicjatywy z branżą mody nie byłam związana w ogóle. Umiałam robić duże projekty, czy podczas pracy w Polsacie, czy później – przez dwa lata Elite Model Look. Nigdy jednak nie prowadziłam własnej działalności, nie znałam się na tym wszystkim co się z tym wiąże, ZUS, faktury. Przez pierwszy rok miałam wspólniczkę, która zdjęła tą całą biurokrację z mojej głowy i jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

Kiedy wymyśliłam konkurs FDA na rynku takich konkursów były już cztery, z tego co pamiętam. Wszyscy pytali po co robię kolejny. Wierzyłam jednak, że nie ma takiego konkursu, jaki ja chciałam zrobić. Bardzo uważnie wybierałam nagrody, zastanawiając się co mnie samą skłoniłoby do udziału. Chciałam, żeby były inne niż w pozostałych konkursach. Postawiłam na rozwój uczestników: stypendia, praktyki, staże, możliwość poszerzenia horyzontów. A do tego młodzi projektanci dostawali niezwykłą oprawą ich kolekcji od samego początku. Pierwszy pokaz ich autorskiej kolekcji odbywał się w pełnym blasku, z mediami, gwiazdami, to miało być dla nich ogromne przeżycie, coś czego nie zapomną. Od samego początku chciałam, aby FDA miało najlepsze jury w Polsce. Zobacz w pierwszej edycji jurorami byli m.in Tomek Ossoliński, Dawid Woliński, Ania Kuczyńska, Krzysztof Opaliński i Kasia Herman.

To wszystko dawało mi przekonanie, że robię coś ważnego i potrzebnego. Dawało mi to niesamowitą siłę wewnętrzną i motywację. Dzięki temu projekt odpaliłam w dwa miesiące. Dziś nie wiem, jak ja to zrobiłam 🙂 Teraz pewnie by się to nie udało. Dziś się pracuje trudniej, są długie procesy decyzyjne, procedury, etc. Wtedy chyba byłam na tyle wiarygodna, że ludzie, którzy mieli mi dać pieniądze na ten projekt po prostu mi uwierzyli. Zarażałam pasją, pamiętam to jak dziś.

A dlaczego akurat moda? Dużo podróżowałam po świecie, akurat spędzałam wakacje w Nowym Jorku. Tam zobaczyłam jaki to jest nieprzeciętny biznes, jakie fortuny są w tej branży. Zachwyciła mnie aleja projektantów nowojorskich, taki hołd od miasta. Zachwyciło mnie to i marzyłam, żeby kiedyś tak było także w Polsce. Od zawsze czytałam biografie projektantów, zawsze mnie to pasjonowało. Ta moda zachwyciła mnie jako branża, ale i jako swego rodzaju zjawisko, w bardzo szerokim aspekcie.

  • Jaka jest misja FDA?

Od samego początku chciałam, żeby FDA miało opinię najlepszego i najbardziej profesjonalnego konkursu dla młodych projektantów, żeby ten projekt dawał niesamowite przeżycia, emocje, doświadczenia i wspaniale nagrody. Ten projekt powinien być trampoliną dla młodych projektantów i pomóc im zaistnieć w świecie mody, żeby zostali dostrzeżeni, zauważeni, żeby ta dało im to impuls do dalszego projektowania.

Moim osobistym celem jest też 10 edycja, nasz jubileusz. Ja już to widzę oczami wyobraźni. Dla mnie to będzie ogromny powód do dumy.  Na razie jednak jestem jeszcze w 9 edycji i na niej skupiam się w 100%

  • Kogo szukacie w konkursie?

Średnio w jednej edycji przychodzi ok 300-350 zgłoszeń.  Była taka edycja, której temat brzmiał „Essence de Paris” i wtedy mieliśmy ponad 380 zgłoszeń. To był absolutny rekord i fenomen, ale sam temat był niezwykły.

Prace muszą być oczywiście przygotowane zgodnie z regulaminem – to jest podstawą. Szukamy czegoś co nas poruszy, co sprawi, że zadrga nam serce, czegoś niesamowitego, prawdziwego. Przede wszystkim szukamy jednak czegoś co jest zwyczajnie dobre, co kiedy otwierasz teczkę to wiesz, że to jest TO, widzisz w tej kolekcji coś niesamowitego.

Bardzo ważne jest też spotkanie z samymi kandydatami, poznanie ich jako osoby i osobowości. Na to jest czas w drugim etapie. Wtedy widzimy jak człowiek się przygotował, czy lubi swoją kolekcję, czy jest z niej dumny, czy umie ją obronić, czy potrafi opowiedzieć co zainspirowało go do jej stworzenia, jaka jest jego historia. Ja zwracam uwagę też na to, z jaką atencją projektanci odnoszą się do swoich prac, jak poprawiają je na modelkach, jak sprawdzają, czy dobrze leży podczas prezentacji, jak jest im to bliskie, jak widzę miłość w ich oczach do tego co zrobili to wiem, że jest dobrze.

Są osoby które zgłaszają się ponownie i to też jest super. Zwłaszcza kiedy widzę jaki postęp zrobili.

  • Kto zatem zgłasza się lub może zgłosić do konkursu, Czy są to tylko absolwenci szkół projektowania, czy są też pasjonaci mody, samouki?

Oczywiście, zgłaszają się też pasjonaci, ale szczerze mówiąc, żeby przejść przez wszystkie etapy, trzeba mieć wiedzę nie tylko z zakresu rysunku żurnalowego, ale też dotyczącą konstrukcji, technologii, znajomość tkanin. Oczywiście niewielu jest projektantów, którzy wszystko szyją sami. Są nieliczni. Taką osoba był laureat 5 edycji Serafin Andrzejak, który wszystko szył sam, ale większość osób zleca to jednak krawcowym. Zdarzają się osoby, które chciały pójść do szkoły projektowania, albo to projektowanie było drugą rzeczą, którą robiły w życiu. Wśród zwycięzców FDA nie było chyba jednak osoby, która nie miałaby wykształcenia kierunkowego.

Do FDA zgłaszają się też ludzie spoza Polski. Od drugiej edycji konkurs ma status międzynarodowego. Kiedy powstawała nazwa nie wiedziałam, w którą to stronę pójdzie, ale przezornie w logo wpisałam Poland, dziś wiem, że to była jedyna słuszna nazwa.
Do tej pory mieliśmy zgłoszenia z Niemiec, Wielkiej Brytanii, z Irlandii, Armenii, Azerbejdżanu, z Francji i z Turcji. Teraz już nawet regulamin jest po angielsku.

  • Dlaczego ludzie się zgłaszają do FDA, czego Ci młodzi projektanci poszukują.

Pytam ich o to bardzo często i z rozmów z nimi wynika, że są trzy główne powody zgłoszeń: po pierwsze szukają doświadczenia i emocji, drugim powodem są nagrody, bo w żadnym konkursie w tej branży nie ma tak imponującej puli nagród jak w FDA, a po trzecie – zgłaszają się po relacje, po to, żeby poznać ludzi z branży.

  • Niesamowite dla mnie jest to, że to właśnie te nagrody są dla uczestników tak ważne, choć nie są to nagrody pieniężne. To przywraca wiarę w młodych ludzi, w to, że ciągłe kształcenie i doskonalenie się ma wciąż znaczenie.

Tak, ale to znów jest ten „experience”, to doświadczenie o którym mówiłam. To pokolenie jest szalenie głodne wiedzy, są otwarci na świat i dla nich świat nie ma granic. Ich pasjonuje nauka i poszerzanie horyzontów.

  • W Jury zasiadają niezwykłe osobowości, osoby, które prezentują kompletnie różne estetyki. Jak udaje się Wam zgodnie ustalić i wybrać kto przechodzi dalej? To muszą być dość burzliwe, ale i niezwykle twórcze rozmowy.

<śmiech> To prawda, są bardzo twórcze. Zawsze jednak kierujemy się dobrem młodych projektantów. Jeśli decydujemy, że ktoś nie przechodzi dalej, to zawsze jesteśmy w stanie mu powiedzieć, dlaczego nie. Te wybory są zawsze absolutnie świadome. Kiedy zamykamy listę 30 osób, którzy przechodzą do drugiego etapu, to jest to lista, pod którą jest w stanie się podpisać każdy z jurorów. Proces bywa jednak bardzo burzliwy, indywidualności się ścierają, każdy mocno argumentuje swoje racje, ale na końcu dochodzimy do konsensusu i dobrze nam się pracuję. No i bardzo się lubimy prywatnie, to na pewno też pomaga.

Zresztą jurorzy często wspierają uczestników, zapraszają ich do siebie na staże. Kiedyś w finale mieliśmy Anię Murzyn, projektantkę z Zakopanego, która tworzy fenomenalne, spektakularne swetry. Ania nie wygrała FDA, ale dostrzegły ją dziewczyny z Bizuu i w ich pokazie były dwa, trzy swetry właśnie projektu Ani. Potem skontaktował się z nią Tomek Ossoliński też w sprawie swetrów.

Marysia Szaj, która kiedyś była w jury zobaczyła kolekcje Sophie Kula, która tak jej się spodobała, że wzięła ją do sesji do Twojego Stylu. Dla takiego młodego projektanta to jest wspaniałe wyróżnienie. To jest właśnie to budowanie relacji, o którym mówiłam wcześniej.

Kolejny przykład to Robert Kuta, który jest teraz znakomitym rysownikiem. Zgłosił się do drugiej edycji FDA, ale niestety nie spełnił warunków zgłoszenia. Przesłał jednak zeszyt ze swoimi pracami i pamiętam jak Tomek Ossoliński wziął ten zeszyt i powiedział: „Kurczę, czuję, że o nim to jeszcze usłyszymy”. I tak jest. Dziś jest o nim bardzo głośno, a na stałe współpracuje z nim Gosia Baczyńska.

  • Przez osiem edycji przez FDA przewinęło się bardzo wielu uczestników. Czy jest ktoś z kogo jesteś szczególnie dumna?

Jest wiele takich osób, naprawdę! Każda z tych osób szczyci się tym, że była w FDA, wszyscy zawsze o tym mówią. Z wielu osób jestem dumna. Każdy z finalistów jest inny, ma inny styl. Pamiętam też osoby, które były bardzo rozczarowane tym, że nie wygrały. Były łzy i żal. Tak też się zdarza, bo jak jesteś już w finale to zwycięstwo jest na wyciągniecie ręki, każdy podświadomie albo świadomie o tym marzy.
Ja też buduję ważne dla mnie relacje w tym projekcie, z przegranymi i wygranymi. I zawsze kibicuje im w życiu „po FDA”.

  • Ostatni finał odbył się w maju 2016 roku. W minionym roku nie było konkursu. Skąd decyzja o rocznej przerwie?

Poczułam, że po 8 latach muszę dać odpocząć i sobie i projektowi. Poczułam, że jeśli mam ten projekt robić z taką samą pasją i entuzjazmem jak dotychczas, to muszę go na chwilę odłożyć. I dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Dało mi to dystans. Nastąpiło też dużo zmian w moim życiu prywatnym. Postanowiłam zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Zaczęłam biegać. To bieganie mnie uszczęśliwia. Dało mi nowe pokłady energii, otworzyło głowę na nowe możliwości, dało mnóstwo endorfin i szczęścia. Zdecydowanie bieganie pomogło mi też zregenerować się. Jest dla mnie niezwykle ważne, bo to jest taki tylko mój czas. Biegam wyłącznie rano. Nigdy nie biorę ze sobą telefonu, chcę być sama ze sobą. Biegam niezależnie od pogody. Czasem bywa naprawdę trudno, ale nawet deszcz czy -17 st. nie są w stanie powstrzymać mnie od tego, żeby rano założyć buty i pobiec. Choćby te 5 kilometrów. Bardzo mi to pomaga. Ale mam też swoje marzenia, np. półmaraton w tym roku.

Jestem więc przekonana, że ta roczna przerwa wyszła wszystkim na dobre.

Najważniejsze jednak, że z marketingowego punktu widzenia projekt nic nie stracił. Mam fantastycznych partnerów projektu, wiele firm jest ze mną od dawna, Wella Professionals od 5 lat, MSKPU od 1szej edycji. Mamy nowego partnera strategicznego Microsoft Surface. Jestem z tego autentycznie dumna, że firma globalna, tak nowoczesna i zaawansowana technologicznie teraz wspiera młode talenty w FDA. Dbam o staranny dobór partnerów mediowych, tak aby wszystko składało się na projekt bardzo wysokiej jakości.

  • Temat przewodni tej najnowszej, dziewiątej edycji jest Tribute to Nature. Opowiedz o tym proszę.

Rok temu było Tribute to Colors. Ten hołd dla kolorów był świetnym tematem dla młodych twórców, ale był też niezwykle medialny. Długo myślałam, czemu możemy hołdować w tym roku. Dużo mówi się o modzie zrównoważonej, recyclingu, o materiałach ekologicznych, o jakości, ochronie środowiska, czy wreszcie o tym, że warto dawać drugie życie ubraniom.
I tak powstało hasło Tribute to Nature. Mam nadzieje, że młodzi projektanci zgłębia też wiedzę na ten temat. Chciałabym, żeby każdy temat był także tematem edukacyjnym.

  • Do kiedy można się zgłaszać?

Do 2 lutego, pomyślałam, że 2.02 – ładna data 🙂
Warto więc, aby Ci którzy chcą się zgłosić już zaczęli myśleć o tym i nie zostawiali wszystkiego na ostatnią chwilę. Oczywiście zgodnie z regulaminem ważna jest data stempla pocztowego, ale zdarza się ze dostajemy zgłoszenia już po obradach Jury. To często jest problem, zwłaszcza kiedy okazuje się, że te prace są doskonałe, ale przyszły za późno. Wtedy to ja, osobiście do takich osób dzwonię, mówię im o sytuacji i zapraszam do kolejnej edycji.
Osobiście jednak nie mogę odżałować, że tracą szanse przez własne niedopatrzenie.

Projektanci mają prawie dwa miesiące na zgłoszenie i przygotowanie szkiców, następnie ponad miesiąc na uszycie dwóch sylwetek i kolejny miesiąc na kolejne dwie sylwetki. Najczęściej zdarza się jednak tak, że i tak robią wszystko na ostatnią chwilę, narzekając potem, że zarywają noce. Ale tak widocznie często wygląda proces twórczy.

  • Patrząc na absolwentów i laureatów FDA – jak widzisz przyszłość branży modowej w Polsce?

Jestem przekonana, że będzie to piękna przyszłość. Jest wielu polskich projektantów, którzy sobie znakomicie radzą i którzy odnoszą sukcesy za granica. Przyczynia się też do tego oczywiście fakt, że świat tak bardzo się otworzył, jest internet, są media społecznościowe. Dasz wiarę, że jak startowało FDA nie było Facebooka, nie mówiąc o Instagramie, świat pędzi, a z nim FDA, najważniejsze, że wiem, w którym iść kierunku.