Kultura

Mróz … czasem mrozi, czasem rozgrzewa

Mróz, Remigiusz Mróz …
Gorące nazwisko polskiej literatury. Jeden z najbardziej „płodnych” autorów ostatnich lat i bez wątpienie jeden z autorów, którzy skradli moje czytelnicze serce. Mogę chyba śmiało napisać, że to mój ulubiony polskich pisarz. Jego książki poleca sama Tess Gerristen.
Czasem mrozi krew w żyłach, ale dużo częściej rozgrzewa emocje do czerwoności, serwując swoim czytelnikom nieoczekiwane zwroty akcji, niezwykłe intrygi i zaskakujące zakończenia. Jego książki to gotowe scenariusze na filmy. Pisze tak obrazowo, że czytając jestem sobie w stanie dokładnie wyobrazić bohaterów i zobaczyć każdą scenę.
Większość książek Mroza to kryminały, ale nie tylko. Napisał także powieści historyczne, horror, czy nawet powieść science-fiction. Każdy może więc znaleźć coś dla siebie.

Moja przygoda z twórczością Mroza zaczęła się niecały rok temu od „Behawiorysty”.
To książka którą przeczytałam w kilka wieczorów. Do dziś pamiętam emocje, które towarzyszyły mi przy tej lekturze. Pełną recenzję napisałam w kwietniu i możecie ją znaleźć tutaj

Po „Behawioryście” przyszła kolej na serię thrillerów prawniczych z mecenas Joanną Chyłką i aplikantem Kordianem Oryńskim w rolach głównych. Do tej pory ukazało się 6 tomów i jeśli ktoś zastanawiał się, czy Mrozowi nie skończą się pomysły, były to wątpliwości mocno nieuzasadnione.  Już w marcu czeka nas premiera najnowszej części, pt: „Testament”. Nie mogę się doczekać, w co znów wplączą się Chyłka z Zordonem i jak bezpardonowo i bezkompromisowo będą sobie radzić z przeciwnościami losu.
W tej serii znajdziecie mnóstwo intryg i manipulacji, ale też poznacie bardzo specyficzny i często bezwględny, pozbawiony skrupułów prawniczy świat. A to wszystko osadzone współcześnie, w rzeczywistości, która otacza nas na codzień. Teoretycznie każda część to oddzielna historia, ale jednocześnie pewne wątki wracają, są nawiązania i przede wszystkim kontynuacja relacji głównych bohaterów. Polecam więc Wam czytać po kolei: „Kasację”, „Zaginięcie”, „Rewizję”, „Immunitet”, „Inwigilację” i „Oskarżenie”

Kolejną serią, po którą sięgnęłam, była trylogia sensacyjna osadzona na Wyspach Owczych. Remigiusz Mróz wydał ją pod pseudonimem Ove Løgmansbø. 
Pytany o to, dlaczego zdecydował się osadzić akcję właśnie na Farojach, odpowiedział, że z przekory. Przeczytał kiedyś artykuł, w którymś pewien szkocki pisarz zdecydowanie to odradzał z bardzo prozaicznego powodu: to miejsce, w którym zbrodnia właściwie nie istnieje. a stworzenie kryminalnej intrygi graniczy z cudem. Dla Mroza stanowiło to intrygujce wyzwanie, które postanowił podjąć. Dla mnie najbardziej niezwykle jest to, że napisał historię osadzoną w bardzo konkretnym miejscu, nigdy w nim nie będąc. Pamiętam, że w jednym z wywiadów opowiadał jak analizował mapy google i poznawał topografię wysp. Niezwykłe.
Jak dotąd przeczytałam dwie pierwsze książki: „Enklawę” i „Połów”. Przede mną jeszcze trzeci tom: „Prom”. I znów – każda historia jest inna, ale główni bohaterowie pojawiają się we wszystkich częściach, stąd znów warto zachować chronologię w czytaniu. 

Późną jesienią przeczytałam jedyny chyba jak dotąd w dorobku Mroza horror, z wątkami religijnymi, zatytułowany: „Czarna Madonna”. I niestety to było ogromne rozczarowanie. Pierwsze i jak dotąd na szczęście jedyne jeśli chodzi o twórczość tego autora. Doczytałam do końca, ale męczyłam się okropnie. Historia tak naciągana, że aż trudno było mi uwierzyć, że wyszła spod pióra Pana Remigiusza. No cóż, każdemu się zdarza i nie wszystkim musi się wszystko podobać. Zakładam, że są osoby, którym ta historia przypadła do gustu. Zabawne wydaje mi się to, że jako chyba jedyna książka Mroza, znalazła się w ofercie Poczty Polskiej, tuż obok książek patriotycznych, książek o Papierzu i przepisów Siostry Anastazji. Mam wrażenie, że nikt z pracowników Poczty nie zadał sobie trudno przeczytania tej pozycji. Sam tytuł wystarczył by wprowadzić ją do oferty. 

Ostatnią książką, którą przeczytałam kilka dni temu jest „Nieodnaleziona”. To najnowsza powieść Mroza, która swoją premierę miała pod koniec stycznia tego roku. Nie mogłam się od niej oderwać. To świetnie napisany thriller psychologiczny, który trzyma w napięciu od pierwszej strony. Autor porusza bardzo ważny problem przemocy domowej, przemocy wobec kobiet, które w milczeniu znoszą terror przez wiele lat, terror, który często kończy się tragicznie. Jak zwykle u Mroza, to książka również pełna jest zaskoczeń i gry na emocjach. Historia i te emocje właśnie siedziały mi w głowie jeszcze długo po jej odłożeniu. 

Na szczęście kilka książek wciąż przede mną. Dwie rozgrywające się w kręgach władzy: „Wotum Nieufności”, oraz „Większość Bezwględna”, a także seria kryminałów z komisarzem Wiktorem Forstem w roli głównego bohatera. Tych nie mogę się doczekać najbardziej. Tom pierwszy, czyli „Ekspozycja” już czeka na półce.

Jeśli do tej pory nie sięgnęliście po twórczość Remigiusza Mroza gorąco Wam ją polecam. To książki, które świetnie się czyta. Są napisane dobrym językiem, poruszane są w nich ważne problemy społeczne, a wszystkie je łączy wartka akcja, niezwykły suspens i spektakularne zakończenia. To wszystko sprawia, że przewracając ostatnią stronę często otwieramy szeroko oczy ze zdumienia i zaskoczenia. Nie bez powodu większość książek Mroza trafia na listy bestsellerów wydawniczych, a On sam uznawany jest za jednego z najlepszych polskich pisarzy młodego pokolenia.

Dajcie znać w komentarzach, czy czytaliście którąś z wymienionych przeze mnie książek, co o nich sądzicie i po które jeszcze warto sięgnąć.