Kuchnia

Naleśniki idealne

Bardzo lubię smażyć naleśniki.

Dlaczego zaczynam od takiego wyznania? Bo mam wrażenie, że ludzie dzielą się na tych, którzy lubią je smażyć i na tych, którzy tej czynności nie znoszą 🙂 Kiedy byłam dzieckiem naleśniki nie były częstym daniem w moim domu, właśnie dlatego, że Mama nie lubiła ich smażyć. Mam wielu znajomych, którzy świetnie gotują, ale nie cierpią stania nad patelnią i smażenia placka po placku. Dla mnie to forma relaksu. Serio. A dzieci chętnie z tego mojego relaksu korzystają. 

Pierwsze naleśniki robiłam wiele lat temu z książką kucharską w ręku (tak, to były czasy prehistoryczne, kiedy przepisów nie szukało się w necie) dokładnie odmierzając wszystkie składniki. Ale nie wyszły takie jak chciałam. Dlaczego? Powodów było kilka. Ciasto nie odstało, patelnia była nieodpowiednia i położyłam na niej za dużo tłuszczu, naleśniki były za grube. Nie poddałam się jednak, podjęłam wyzwanie i dziś nieskromnie uważam, że robię naleśniki idealne. Cienkie, delikatne, elastyczne i lekko chrupiące na brzegach.

A jeśli mowa o patelni. Wg mnie wcale nie musi być to specjalna patelnia do naleśników. Ja lubię „czuć ją w rękach”. Ważne, żeby miała powłokę „nieprzywieralną”. Najczęściej używam patelni teflonowej. Kiedyś smażyłam też na ceramicznej, ale szczerze mówiąc wolę teflon. Pamiętajcie, aby nie myć waszych patelni w zmywarce, bo bardzo się niszczą. Nową patelnię najlepiej lekko natrzeć tłuszczem, a po używaniu czyścić ją wodą i ręcznikiem papierowym, bez detergentów.

Wracając do naleśników – ciasto musi mieć konsystencję gęstej śmietany, ale jednocześnie musi się „lać”. Koniecznie musi też odstać i popracować – minimum 15-20 minut. Ja do ciasta dodaję odrobinę oliwy i dzięki temu nie używam już tłuszczu podczas smażenia. 

Składniki na ok 12 -14 naleśników

  • 250 g mąki 
  • 250 ml mleka
  • 250 ml wody gazowanej (nadaje ciastu pulchności)
  • 2 jajka
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego (można pominąć jeśli przygotowujemy naleśniki „na słono”)

Wszystkie składniki umieszczamy w misie, miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji kilka minut i odstawiamy ciasto na 15-20 minut. Dopiero po tym czasie sprawdzamy jego konsystencję. Tak jak pisałam – powinno być ja gęsta śmietana (taka 18%).  Jeśli jest zbyt gęste dodajemy do niego trochę mleka i mieszamy. 

Naleśniki smażymy na mocno rozgrzanej patelni, na średnim ogniu. Wylewamy ciasto porcjami (można użyć łyżki wazowej dla odmierzania równych porcji lub lać ciasto z naczynia „z dziubkiem”) i szybko rozprowadzamy je po całej patelni manewrując nią lekko. Ja wylewam ciasto trzymając patelnię w powietrzu, wtedy najłatwiej jest rozprowadzić ciasto, tak aby naleśniki były cienkie. Smażymy z jednej strony aż brzegi będą lekko zrumienione i będą zdecydowanie odstawać od patelni. Delikatnie podważamy ciasto szpatułką, przewracamy naleśnika na drugą stronę (w wersji dla zaawansowanych można bawić się w podrzucanie ciasta :)) i podsmażamy  ok minuty.

My najczęściej jemy naleśniki z twarogiem (dorobionym ze śmietaną, ksylitolem i wanilią) i z duszonym jabłkiem (jabłka kroimy w drobną kostkę, podlewamy odrobinę wodą, posypujemy cynamonem i dusimy aż będą miękkie, ok 10-15 minut, co jakiś czas mieszając aby się nie przypaliły). 

Takie naleśniki (bez cukru w składzie) sprawdzą się także idealnie do przygotowania krokietów. 

Smacznego 🙂