Kultura

TABU – serial, wobec którego nie przejdziecie obojętnie

Kiedyś nie oglądaliśmy seriali. Nigdy nie byłam fanką „Gotowych  na wszystko”, czy „Sexu w wielkim mieście”. W czasach kiedy nasi znajomi z wypiekami na twarzach śledzili losy „Dr House’a” czy bohaterów „Lost” my wybieraliśmy filmy fabularne.

Wszystko zmieniło się za sprawą Franka Underwooda i „House of Cards”. To pierwszy serial w który się wkręciliśmy. Potem był fenomenalny „Homeland”, przez który zarwaliśmy niejedną noc. Jak dla mnie to absolutny TOP of THE TOPS. Właśnie kończymy 6 sezon
i już teraz wiem, że będę czuć niedosyt.

W ubiegłym roku dopiero przekonaliśmy się do oglądania seriali „on line”.

Na HBO GO na początku tego roku premierę miał serial TABU (Taboo, reż. Kristoffer Nyholm, Anders Engström).

Serial, wobec którego nie można przejść obojętnie. Serial brutalny, który zmusza do myślenia i przy którym łapiesz się na tym, że dopingujesz czarny charakter.

W roli głównej wystąpił niesamowity Tom Hardy, który jest jednocześnie współtwórcą scenariusza i współproducentem serialu).

Akcja rozgrywa się w Londynie, na początku XIXw. Niecieszący się dobrą sławą James Keziah Delaney (w tej roli właśnie Tom Hardy) po 10 latach spędzonych w Afryce wraca do Londynu na pogrzeb swojego ojca. Konfrontuje się z Kompanią Wschodnioindyjską, odmawiając jej sprzedaży należącego od lat do Jego rodziny przesmyku Nootka. Przesmyk ten w ówczesnych czasach otwierał możliwość handlu z Chinami. Zamiast tego buduje własne imperium handlowo-transportowe, znajdując się w centrum zaciętych rozgrywek politycznych pomiędzy Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi, którą rozgrywa po mistrzowsku.

Delaney to wyjątkowo mroczny, tajemniczy, a jednocześnie bardzo intrygujący bohater. Męczą go demony przeszłości. Jest szalony ale też bezwględny, okrutny i niezwykle konsekwentny. Ma wielu wrogów i tylko nielicznych przyjaciół.Przez mieszkańców i rodzinę traktowany jest jak dzikus, ale też jak duch, gdyż wiele lat temu został uznany za zmarłego.

Napięcie w serialu budowane jest bardzo stopniowo, sprawiając, że z niecierpliwością oczekujemy kolejnego odcinka. Poznajemy wiele wątków i każdy jest nie mniej tajemniczy niż poprzedni. Ilość zagadek, znaków zapytania i zaskoczeń jest niezwykła. Fabuła, połączona z doskonałą obsadą i grą aktorską, fenomenalną charakteryzacją i scenografią oraz surowymi, mrocznymi zdjęciami sprawiają, że każdy odcinek mija zdecydowanie za szybko.”Tabu” to nie jest jednak serial dla wrażliwców – krew się leje, trupy padają jak muchy, twarze są brzydkie, często poturbowane, brudne, możemy prawie poczuć smród rynsztoków. Jest mnóstwo tajemnicy i niedopowiedzeń. I nie ma bohatera, którego można wprost polubić. To fenomen.Bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że jest to najlepszy film (nie tylko serial, ale film) kostiumowy jaki kiedykolwiek widziałam. Twórcy naszego rodzimego Belle Epoque mają jeszcze długą drogę przed sobą.

Pierwszy sezon Tabu składa się z 8 odcinków. Najlepsza wiadomość jest taka, że drugi sezon został już zamówiony. Nie mogę się doczekać.