Ona

Plany, plany …

Przełom roku to dobry czas na refleksję o tym co za nami i o tym co nas czeka.
Warto zastanowić się co osiągnęliśmy, jakie odnieśliśmy w minionym roku sukcesy, a jakie porażki, co nas cieszyło, a co smuciło. Co chcielibyśmy kontynuować, co warto zmienić, a czego unikać.

Taki czas podsumowań jest ważny i potrzebny. Co zatem z planowaniem? 

Wiele osób uważa, że dzięki dobremu planowaniu i określaniu celów, misji i pragnień przyspieszamy ich realizację. Co roku obserwuję swoich znajomych, którzy na początku roku z zapałem tworzą wielkie plany i listy postanowień noworocznych. Chcą być bardziej systematyczni, więcej ćwiczyć, schudnąć x kg, ograniczyć słodycze, zmienić pracę, przeczytać kilka książek, rzucić palenie, przestać jeść mięso, pojechać do kilku nowych krajów, nauczyć się nowego języka, etc. Niektórzy rozpisują wielkie plany,  ustawiają sobie cele, a potem… 

No właśnie. Na początku większość osób z zapałem podchodzi do ich realizacji. Ten zapał stopniowo jednak gaśnie i po średnio dwóch – trzech miesiącach już się coraz mniej chce. O postanowieniach przypominamy sobie około listopada i w panice zaczynamy nadrabianie, żeby nie powitać kolejnego roku z poczuciem porażki i frustracji. Dlaczego tak się dzieje? Bo cele często są zbyt ambitne, mało realistyczne i mało konkretne. 

Są oczywiście i tacy, którzy wszystko realizują bardzo skrupulatnie. Niestety Ci są w zdecydowanej mniejszości . Najczęściej tym osobom wg mnie żaden plan nie jest potrzebny. Oni robią to co chcą, co sprawia im przyjemność, robią to bez przymusu. I dlatego odnoszą sukces.

Jeśli chcecie przygotować swoją listę postanowień noworocznych warto pamiętać o kluczowych założeniach. Tylko wtedy ich realizacja będzie mogła zakończyć się sukcesem, a nie frustracją i rozczarowaniem.

  • Lista nie może być zbyt długa (max 2-3 rzeczy)
  • W biznesie mówi się, że cele muszą być SMART, czyli  konkretne, mierzalne, atrakcyjne (choć niektórzy mówią, że też ambitne), realistyczne i terminowe – i dokładnie to samo dotyczy naszych postanowień noworocznych. Jeśli np. założysz, że chcesz schudnąć 10 kg w 2 tygodnie to na pewno nie będzie to dobry cel, bo nie jest realny:) Ale jeśli określisz, że chcesz schudnąć te 10 kg do końca czerwca i przygotujesz do tego plan w postaci diety i aktywności fizycznej, plus będziesz monitorować efekty na bierząco – wówczas sukces będzie bardziej prawdopodobny. 
  • Realizację podziel na mniejsze etapy – „łatwiej zjeść słonia po kawałku”, a małe sukcesy dobrze motywują
  • Formułując cele używaj słów: CHCĘ, a nie MUSZĘ, czy POWINNAM. 
  • Koniecznie określ ramy czasowe dla każdego postanowienia – tylko wtedy jego realizacji nie będziesz ciągle odkładać „na jutro”.

Ja mimo wszystko należę do tej grupy, która nie robi postanowień noworocznych. Nie chcę się frustrować tym, czego nie uda mi się zrealizować. Często działam spontanicznie, do wielu kwestii długo dojrzewam, aż przychodzi „TEN” dzień i „cyk” – dzieje się samo.
Jednocześnie dokładnie wiem co powinnam, czy co chciałabym zrobić. Wiem, że powinnam więcej ćwiczyć, że powinnam schudnąć, że chciałabym mieć więcej cierpliwości, więcej czasu poświęcać bliskim, a mniej spędzać go z telefonem, być bardziej zdecydowana w kwestiach zawodowych, etc. Wszystko to wiem. I wszystko będę po mału realizować. Ale w swoim tempie i bez narzuconych celów, targetów i ograniczeń czasowych. Zdecydowanie tak wolę. Kalendarz służy mi do planowania spotkań prywatnych i biznesowych, ważnych dat, listy zakupów, czy planowania wydatków. 

A jak jest z Tobą? Robisz postanowienia, czy nie? Potrafisz w nich wytrwać? Jakie masz na to metody? 

Trzymam kciuki za wszystkich, którzy swoje listy stworzyli, aby za rok o tej porze mogli z satysfakcją powiedzieć: „ZROBIŁAM/EM TO”. Nie mówmy: „udało się”, a właśnie „zrobiłem/am”, bo to co osiągamy najczęściej wiąże się z naszą ciężką pracą, wysiłkiem i silną wolą.