Uroda

Mój makijażowy niezbędnik wakacyjny

Rok temu pisałam Wam o tym jak dbam o skórę i włosy latem, jakich kosmetyków używam, jak chronię skórę przed słońcem i co najczęściej zabieram ze sobą w wakacyjnej kosmetyczce. Możecie o tym przeczytać tutaj.

Tym razem skupię się na pielęgnacji twarzy i kosmetykach do makijażu. Bo choć faktycznie latem ograniczam ilość używanych kosmetyków, to jednak ani o pielęgnacji, ani o lekkim make-upie nie zapominam. W tym roku dodatkowo mam mocne postanowienie ograniczenia bagażu i zabrania tylko tego, co będzie mi rzeczywiście niezbędne. To duże wyzwanie dla mnie, gdyż należę do osób które nie potrafią się pakować i które zawsze zabierają za dużo wszystkiego, “bo może się przydać”.

Makijaż letni, to makijaż minimalistyczny, delikatny i świetlisty. Nie ma mowy o ciężkich podkładach i matujących pudrach.

Na twarz nakładam krem BB. Jedynym z moich ulubionych jest BB od Givenchy. Świetnie nawilża i rozświetla twarz dzięki technologii Sparkling Water Complex®. Pięknie ujednolica cerę i nadaje jej promienny wygląd, a dodatkowo, dzięki filtrom SPF 30 chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Mój kolor to 02 Medium beige. To super produkt, bo zastępuje zarówno krem do twarzy, podkład jak i krem do opalania. Przy ograniczeniach bagaży produkty multifunkcyjne są idealnym rozwiązaniem.

Jeśli zdarzy mi się zarwać noc (bo przecież wakacje to też czas zabawy) to sięgnę dodatkowo po Hangover Primer od Too Faced, który rozjaśni skórę, zwiększy jej elastyczność i pomoże ją nawilżyć, a jednocześnie sprawi, że makijaż będzie wyglądał świeżej, gładziej i dłużej się utrzyma.

Pod oczy i dla ukrycia lekkich niedoskonałości niezastąpiony jest korektor Naked Skin Urban Decay. Mój ulubiony to odcień Light Neutral. 

Na powieki i do rozświetlenia twarzy użyję jednego produktu (znów liczy się multifunkcyjność). Wybrałam paletkę rozświetlaczy Bobbi Brown Shimmer Brick Compact w odcieniu Bronze. To połyskujący puder, w kilku odcieniach złota i brązu, który nadaje skórze blask i pięknie ją rozświetla. 

Idealne uzupełnienie makijażu stanowią dokładnie pomalowane rzęsy. Bez tego ani rusz :). Zatem dobry tusz do rzęs to podstawa. W tym roku postawiłam na BadGal BANG od Benefit, o którym pisałam więcej tutaj. Jedna warstwa jest idealna na dzień, a na wieczór – dwie warstwy, które robią prawdziwy efekt WOW.

Latem staram się nie malować ust, od czasu do czasu wybieram delikatne błyszczyki. Najczęściej jednak dbam o ich dobre nawilżenie, i tu najlepiej sprawdzają mi się balsamy EOS. Najchętniej sięgam po wariant miętowy, który dodatkowo daje przyjemny efekt chłodzenia.

I to tyle jeśli chodzi o makijaż. Co zatem z pielęgnacją? Tu chciałam ograniczyć się do trzech produktów: kremu pod oczy, kremu na noc i produktu do usuwania makijażu. Finalnie do kosmetyczki wrzuciłam jeszcze tonik różany w sprayu, którego używam po demakijażu, ale też rano przed nałożeniem makijażu i w ciągu dnia do odświeżania i nawilżania twarzy.

Do demakijażu wybrałam niebieski, dwufazowy płyn z Sephory, który poradzi sobie doskonale nawet z tuszem Benefit 🙂 Lubię go, bo świetnie działa i nie pozostawia tłustego efektu. A dodatkowo zawiera ekstrakt z chabra o właściwościach kojących i prowitaminę B5 chroniącą rzęsy.

Pod oczy  produkt, którym się niedawno zachwyciłam – krem GinZing od Origins. Skutecznie redukuje cienie, pobudza, odświeża i przywraca blask. To teoretycznie krem na dzień, ale w czasie urlopu stosuję go także wieczorem. A zamiast kremu do twarzy na noc, moja ulubiona maseczka nawilżająca Drink Up Intensive także od Origins. Zawiera olejki z awokado i pestek moreli oraz wodorosty z morza japońskiego. Rano skóra jest odprężona, odświeżona i jędrniejsza. Idealny produkt na lato, kiedy skóra po kąpieli w morzu, czy basenie oraz po opalaniu jest odwodniona i może być podrażniona.

A co Wy pakujecie do swojej wakacyjnej kosmetyczki? Bez jakich kosmetyków nie możecie się obyć? Macie swoich ulubieńców? Czekam na Wasze komentarze i życzę Wam cudownego wypoczynku.